Czarny Trójkąt
Black Triangle
Alicja Lesiów w swoim projekcie „Czarny Trójkąt” przedstawia obrazy katastrofy ekologicznej w Karkonoszach i Górach Izerskich, gdzie destrukcyjne działania człowieka doprowadziły do dewastacji tamtejszych lasów. Jej prace są nie tylko zapisem przeszłości, ale także ostrzeżeniem na przyszłość. Łącząc cyfrowe fotografie z abstrakcyjnymi odbitkami fotograficznymi, a także archiwaliami oraz obiektami, ukazuje tragiczne skutki ludzkiej eksploatacji przyrody jednocześnie wzywając do jej odbudowy i refleksji nad koniecznością zmiany naszych relacji z naturą.
Częścią projektu jest esej „Czarny Trójkąt” opublikowany w Dwutygodniku. Skrócony esej jest dostępny w formie audio, czyta Maria Kuśmierska, dostępny tutaj.
In her project “Black Triangle,” Alicja Lesiów presents images of the ecological catastrophe in the Karkonosze and Jizera Mountains, where destructive human activities have led to the devastation of local forests. Her work is not only a record of the past but also a warning for the future. Combining digital photographs with abstract photographic prints, archival materials, and objects, she reveals the tragic consequences of human exploitation of nature, simultaneously calling for its reconstruction and a reflection on the need to change our relationship with nature.
The project includes the essay “Black Triangle,” published in Dwutygodnik. The abridged essay is available in audio format, read by Maria Kuśmierska, available here.
1. Plecak pakuję zwyczajnie:
1. I pack my backpack as usual:
..woda, kurtka przeciwdeszczowa, kanapki, jakieś słodycze i sporo ciepłych ubrań. Pogoda w Karkonoszach bywa niezwykle kapryśna, niezależnie od pory roku. Dorzucam też kilka rzeczy, które nie znajdują się w standardowym wyposażeniu górskiego piechura. Biorę statyw, ale dość spory i ciężki, aparat fotograficzny, białe prześcieradło, kilka klamerek i lampę błyskową. Pogoda jest niezła, nawet za mocno nie wieje. Czeka mnie co najmniej kilka kilometrów ostrego drałowania pod górę. Zdjęcia powinny wyjść w porządku, oby przy szlaku, który wybrałam, było sporo „kikutów”.
Kikuty to martwe świerki. Ich skupiska nie występują w całej rozpiętości pasm Karkonoszy i Gór Izerskich, są jednak miejsca, które w nie obfitują. Powyżej 1000 m n.p.m można spotkać srebrzyste, martwe drzewa o różnej wysokości i stopniu zdegradowania. Najprościej znaleźć je w zachodniej części Karkonoszy i w wyższych partiach Gór Izerskich. Właśnie w te rejony najczęściej wybieram się z aparatem.
Pierwszy raz w Karkonoszach byłam chyba w 2007 roku, 25 lat po ogłoszeniu w dawnym województwie jeleniogórskim stanu klęski ekologicznej, która – czego dowiedziałam się znacznie później – była ostatnim etapem wymierania tutejszych lasów. Choć jej skutki widoczne są do dziś, to 18 lat temu martwych świerków było w krajobrazie Karkonoszy zdecydowanie więcej. Tak właśnie pamiętam Karkonosze z tamtego czasu – pomiędzy nowymi, zdrowymi i zielonymi świerkami były te martwe i szarawe. Trochę jakby sam las chciał zatuszować coś w swojej historii. Dzisiaj wygląda to podobnie, jednak bilans się zmienił – na szczęście dużo więcej jest zielonych drzew.
.. water, rain jacket, sandwiches, some sweets, and plenty of warm clothes. The weather in the Karkonosze Mountains can be extremely capricious, regardless of the season. I also throw in a few things that are not part of a standard mountain hiker’s equipment. I take a tripod, but it’s quite large and heavy, a camera, a white sheet, a few clothespins, and a flash. The weather is good, and there is not too much wind. I have at least a few kilometers of steep uphill walking ahead of me. The photos should turn out fine, hopefully there will be plenty of “stumps” along the trail I have chosen.
Stumps are dead spruce trees. They are not found throughout the entire range of the Karkonosze and Izera Mountains, but there are places where they abound. Above 1,000 m above sea level, you can find silvery, dead trees of various heights and degrees of degradation. The easiest place to find them is in the western part of the Karkonosze Mountains and in the higher parts of the Izera Mountains. These are the areas I most often visit with my camera.
I think I visited the Karkonosze Mountains for the first time in 2007, 25 years after a state of ecological disaster was declared in the former Jelenia Góra Province, which, as I learned much later, was the final stage in the extinction of the local forests. Although its effects are still visible today, 18 years ago there were definitely more dead spruce trees in the Karkonosze landscape. That is how I remember the Karkonosze Mountains from that time – between the new, healthy, green spruce trees were the dead, gray ones. It was as if the forest itself wanted to cover up something in its history. Today, it looks similar, but the balance has changed – fortunately, there are many more green trees.
2. Choineczka ładna
2. A pretty little tree
Stan z przełomu lat 80. i 90. XX wieku widziałam jedynie na fotografiach, widok niemalże całkowicie ogołoconych zboczy był druzgocący. O tamten czas pytam ludzi, którzy wtedy wędrowali po tych okolicach. „Trzy lata nas tu nie było i drzew zabrakło – wspomina pani Ewa, moja nauczycielka geografii z I LO w Jeleniej Górze. – Świąteczny Kamień był widoczny z Hali Szrenickiej. Właściwie wszystko w dole zbocza było widoczne z Hali Szrenickiej, możesz to sobie wyobrazić?”. Przez kilka lat, mniej więcej od połowy lat 80., pani Ewa jeździła z bratem na narty do czeskiej Rokytnicy nad Jizerou, wcześniej często bywali na Hali Szrenickiej w Karkonoszach. Na przełomie lat 80. i 90. postanowili wrócić na Halę Szrenicką i na starą dobrą Lolobrygidę.
„Zjeżdżaliśmy górną częścią Loli, jechałam zakosami lewą stroną i nagle usłyszałam huk. Patrzę, a tu za mną ogromny, martwy świerk się zawalił. Od tego drzewa to mnie centymetry dzieliły. A najgorsze jest to, że tam na Hali prawie wszystkie drzewa były martwe. Ten świerk, który prawie na mnie spadł, niestety nie był wyjątkiem” – opowiada.
Pani Ewa przypomina sobie jeszcze jedną historię, tym razem z lat 90. „Szliśmy ze szkolnym kółkiem krajoznawczym «Tramp» ze Szklarskiej Poręby do Świeradowa Zdroju. Koleżanka załatwiła nam nocleg na podłodze w świetlicy w Świeradowie. Wybraliśmy drogę na skróty przez Góry Izerskie i Czerniawę Zdrój, bo szukaliśmy legendarnej Starej Jodły, która ostała się jako jedyny rodzimy okaz w Izerach. Bardzo długo próbowaliśmy tę jodłę znaleźć, ale gubiliśmy się cały czas. Nie było wiadomo, jak dokładnie biegł szlak, skoro nie było już drzew. W końcu znaleźliśmy ją wśród martwych kikutów, niestety też była martwa. Cały las był martwy, wszędzie były tylko wiatrołomy i kikuty. Zapewne wśród tych leżących drzew były też takie ze znakowaniem szlaku, ale to było już kompletnie nieistotne. Do stacji pomiaru zanieczyszczeń atmosfery w Czerniawie Zdroju szliśmy przez masakrę, wyglądało to jak po wojnie, nie dało się iść inaczej niż na azymut. Drugiego dnia wycieczki udaliśmy się na Smrek, również przez las, a właściwie przez jego pozostałości. Szliśmy na czworakach, próbując omijać poklęskowe wiatrołomy i nawet nie zauważyliśmy, że przekroczyliśmy granicę z Czechami. My tę klęskę poczuliśmy we własnych nogach i ciele, ale potem przynajmniej się wygodnie na podłodze spało”.
Z kolei pan Zbyszek, emerytowany pracownik awaryjnego pogotowia kolejowego ze Szklarskiej Poręby, końcówkę lat 80. wspomina następująco: „W pogotowiu głównie jeździłem na drezynie. Pamiętam, że do stacji Szklarska Poręba – Huta były piękne zielone samosiejki, a za Hutą, przy młynach, już był dramat, wszystko było martwe. Bardzo niebezpieczne były te małe, martwe samosiejki, bo jak ktoś wyskakiwał ze zwalniającego na zakręcie pociągu, to się mógł nadziać na nie jak na pal. Powyżej wszystkie wysokie iglaki były suche i bez igieł. Nawet drzewa liściaste żółkły i gubiły liście. Z Jakuszyc było widać pas martwych świerków aż do Harrachova. Choineczka ładna rosła i uschła, wcześniej tak nie było”.
I have only seen photographs of the ecological disaster at the turn of the 1980s and 1990s, and the sight of the almost completely bare slopes was devastating. I ask people, who used to hike in this area at that time. “We hadn’t been here for three years and the trees were gone,” recalls Mrs. Ewa, my geography teacher from my high school in Jelenia Góra. “Świąteczny Kamień was visible from Hala Szrenicka. In fact, everything at the bottom of the slope was visible from Hala Szrenicka, can you imagine that?” For several years, from around the mid 1980s, Mrs. Ewa and her brother went skiing in Rokytnice nad Jizerou in the Czech Republic. Before that they often visited Hala Szrenicka in the Karkonosze Mountains. At the turn of the 1980s and 1990s, they decided to return to Hala Szrenicka and the good old Lolobrygida.
“We were skiing down the upper part of Lola, I was zigzagging on the left side and suddenly I heard a bang. I looked back and saw a huge dead spruce tree had collapsed behind me. I was only centimeters away from that tree. And the worst thing is that almost all the trees on Hala were dead. The spruce that almost fell on me was, unfortunately, no exception,” he says.
Mrs. Ewa recalls another story, this time from the 1990s. “We were walking with the ‘Tramp’ school hiking club from Szklarska Poręba to Świeradów Zdrój. A friend arranged for us to sleep on the floor of a common room in Świeradów. We chose a shortcut through the Izera Mountains and Czerniawa Zdrój because we were looking for the legendary Old Fir Tree, which was the only native specimen left in the Izera Mountains. We tried to find this fir tree for a very long time, but we kept getting lost. It was unclear where the trail ran exactly, as there were no trees left. Finally, we found it among dead stumps, but unfortunately, it was also dead. The whole forest was dead, with only windbreaks and stumps everywhere. Probably, among those fallen trees, there were also some with trail markings, but it was completely irrelevant now. We walked through a massacre to the air pollution measuring station in Czerniawa Zdrój. It looked like after a war, and it was impossible to walk any other way than by azimuth. On the second day of the trip, we went to Smrek, also through the forest, or rather through what was left of it. We walked on all fours, trying to avoid the windbreaks, and didn’t even notice that we had crossed the border with the Czech Republic. We felt the disaster in our legs and bodies, but at least we slept comfortably on the floor afterwards.
Mr. Zbyszek, a retired employee of the emergency railway service in Szklarska Poręba, recalls the late 1980s as follows: “In the emergency service, I mainly rode on a handcar. I remember that there were beautiful green self-sown trees on the way to the Szklarska Poręba – Huta station, but after Huta, near the mills, it was a disaster, everything was dead. Those small, dead self-sown trees were very dangerous, because if someone jumped out of a train slowing down on a bend, they could impale themselves on them like on a stake. Above, all the tall conifers were dry and without needles. Even the deciduous trees were turning yellow and losing their leaves. From Jakuszyce, you could see a strip of dead spruce trees all the way to Harrachov. A pretty little tree grew and withered, which had not been the case before.
3. 880%
Historia karkonosko-izerskich lasów jest jedną z tych bardziej skomplikowanych i zagmatwanych. Podobnie jak skomplikowane są przyczyny śmierci świerków, które turyści niemalże codziennie mijają podczas górskich wędrówek. Klęska ekologiczna z przełomu lat 80. i 90. to tylko zwieńczenie długiej historii niszczenia zachodniosudeckich lasów. Proces, który do tego doprowadził, był wieloetapowy, a obecnie nazywany jest spiralną chorobą ekosystemu leśnego.
Zacznijmy od lat 60. XX wieku. Do ogłoszenia stanu klęski ekologicznej pozostawało nieco ponad 20 lat, kiedy w rejonie Górnych Łużyc na wzniesieniach morenowych zaczęły rozrastać się odkrywkowe kopalnie węgla brunatnego, założone jeszcze przez Niemców na początku XX wieku. Węgiel brunatny jest na tyle zanieczyszczoną innymi pierwiastkami kopaliną, że jego transport jest właściwie kompletnie nieopłacalny, dlatego w rejonie odkrywek zwyczajowo budowano również elektrownie. Pierwsza powstała w Hirschfelde w 1911 roku. Jej polska siostra – Elektrownia Turów – działa nieprzerwanie od 1962 roku. Położona jest w tzw. Worku Turoszowskim na pograniczu polsko-czesko-niemieckim, gdzie od lat 60. działały cztery ogromne elektrownie. Spalały rocznie ponad 40 mln ton silnie zasiarczonego węgla brunatnego, emitując do atmosfery – w ciągu jednej godziny – 40 ton dwutlenku siarki, 6 ton tlenków azotu i 38 ton pyłów.
Obszar na styku granic, gdzie zlokalizowane były kopalnie i elektrownie, z powodu niezwykle wysokiej emisji zanieczyszczeń zyskał niechlubny przydomek „Czarnego Trójkąta”. Statystyki z tamtego czasu są przerażająco imponujące. Obszar Czarnego Trójkąta był odpowiedzialny za emisję ok. 30% SO2 na całą Europę, wykluczając byłe kraje ZSRR. Zanieczyszczenia, za sprawą naturalnego kierunku wiatrów, przemieszczały się nad karkonoskie i izerskie lasy (znajdujące się ok. 60 km na wschód). W połączeniu z wodą zawartą w atmosferze tworzyły kwaśne chmury oraz deszcze, zawierające głównie kwas siarkowy i azotowy. Stężenie kwasu siarkowego w atmosferze w momencie krytycznym było przekroczone o 880%, a dwutlenku siarki o 230%.
Jednak z opowieści pani Ewy oraz pana Zbyszka wynika, że 1982 rok był dopiero początkiem katastrofy. „Na początku lat 80. drzewa zaczęły usychać. Nagle, na przełomie 80. i 90. wszystko było już martwe” – opowiada pan Zbyszek. Klęska ekologiczna doprowadziła do wymarcia ponad 15 tys. ha lasów, zlokalizowanych również na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego.
The history of the Karkonosze-Izerian forests is one of the most complicated and confusing ones. Similarly complicated are the causes of death of spruce trees, which tourists pass almost every day during their mountain hikes. The ecological disaster at the turn of the 1980s and 1990s was only the culmination of a long history of destruction of the forests of the Western Sudetes. The process that led to this was multi-stage and is now referred to as the spiral disease of the forest ecosystem.
Let’s start with the 1960s. A little over 20 years remained before the declaration of ecological disaster when open-cast lignite mines, established by the Germans at the beginning of the 20th century, began to spread across the moraine hills in the Upper Lusatia region. Lignite is a mineral so contaminated with other elements that its transport is virtually unprofitable, which is why power plants were also customarily built in the open-cast mining area. The first one was built in Hirschfelde in 1911. Its Polish sister, the Turów Power Plant, has been operating continuously since 1962. It is located in the so-called Turoszowski Bag on the Polish-Czech-German border, where four huge power plants have been operating since the 1960s. They burned over 40 million tons of highly sulfurous lignite annually, emitting into the atmosphere—in one hour—nitrogen oxidesof dust.
The area at the intersection of borders, where mines and power plants were located, gained the infamous nickname “Black Triangle” due to its extremely high emissions. The statistics from that time are frighteningly impressive. The Black Triangle area was responsible for approximately 30% of SO2 emissions in Europe, excluding the former Soviet Union countries. Due to the natural direction of the winds, the pollution moved over the Karkonosze and Izerian forests (located approximately 60 km to the east). Combined with water in the atmosphere, it formed acid clouds and rain, containing mainly sulfuric and nitric acid. At the critical moment, the concentration of sulfuric acid in the atmosphere was exceeded by 880%, and sulfur dioxide by 230%.
However, according to the stories of Mrs. Ewa and Mr. Zbyszek – 1982 was only the beginning of the disaster. “In the early 1980s, the trees began to wither. Suddenly, at the turn of the 1980s and 1990s, everything was dead,” says Mr. Zbyszek. The ecological disaster led to the extinction of over 15,000 hectares of forests, also located in the Karkonosze National Park.
4. Góry złota
4. Mountains of gold
Czy do tak okrutnego bilansu strat doprowadziły jedynie toksyczne spaliny z elektrowni węglowych? Nic bardziej mylnego. Przez 9,5 tysiąca lat karkonosko-izerskie lasy świetnie radziły sobie z surowym i niekorzystnym klimatem. Rodzima jodła, buk oraz świerk były doskonale przystosowane do wielomiesięcznych mrozów i właściwie całorocznych silnych wiatrów. Sytuacja uległa zmianie w XII wieku, gdy w Sudetach Zachodnich pojawił się człowiek, przyciągnięty pogłoskami o ukrytych wewnątrz gór złożach złota, miedzi i kamieni szlachetnych.
Wówczas rozpoczęła się gospodarcza eksploatacja Karkonoszy i Gór Izerskich, jednak początek wielkoskalowej ekspansji nastąpił dopiero na przełomie XVI i XVII wieku, gdy rodzimy las, tzw. „mieszankę sudecką”, zaczęto zupełnie niekontrolowanie wycinać. Powodem był prężnie rozwijający się przemysł, zwłaszcza hutniczy. Funkcjonowały wówczas tzw. wędrowne huty szkła, których działalność opierała się na pięciu się w górę zbocza w poszukiwaniu nowych drzew do ścięcia, by następnie opalić nimi piece hutnicze. Niepoddany żadnym regulacjom dynamiczny rozwój wędrownych hut doprowadził do powstania zrębów totalnych, czyli niemalże całkowitego ogołocenia wzniesień. Wojna trzydziestoletnia spowodowała upadek XVI-wiecznego hutnictwa, jednak karkonosko-izerskie lasy nie mogły odetchnąć z ulgą. Niedługo później rozwinął się przemysł bielenia tkanin, który również pochłaniał ogromne ilości drewna. Na domiar złego, na wylesionych terenach zaczęto wypasać owce, co uniemożliwiło odrodzenie się lasu.
W XVIII wieku nareszcie zdano sobie sprawę ze skali przekształceń i za czasów Fryderyka II Wielkiego wprowadzono limity na wycinkę, dając tym samym początek idei zarządzania lasem. Z powodu zapotrzebowania na surowiec zaczęto sadzić nowe drzewa. Padło na świerki, ponieważ szybko rosną i nie mają wygórowanych wymagań glebowych. Nasadzenia nie wynikały bowiem z dbałości o bioróżnorodność lasu, chodziło o zysk. Postawiono więc na monokulturę. Niestety, sprowadzone do Prus nasiona i sadzonki świerka pochodziły z nizin alpejskich, gdzie piętra roślinności są dużo szersze niż w Karkonoszach. Skutkowało to kompletnym nieprzystosowaniem się drzew do panujących w Karkonoszach i Górach Izerskich surowych warunków.
Od przełomu XVIII i XIX wieku na te nowe nasadzenia świerków spadały kolejne klęski. Porywiste i silne, typowe dla rejonów górskich wiatry fenowe oraz obfite opady śniegu w miesiącach zimowych sprawiały, że drzewa łatwo się łamały. Silniejsze huragany nierzadko wyrywały je z korzeniami. Z kolei w miesiącach wiosenno-letnich na obumarłych drzewach żerowały owady, które często przenosiły się na zdrowe, lecz osłabione drzewa. Monokultura świerkowa stworzona z drzew o niewłaściwym dla klimatu Sudetów Zachodnich genotypie w 1925 roku zajmowała aż 95% powierzchni leśnej. A w przypadku monokultury jest niestety tak, że jeżeli umiera jedno drzewo, to z dużym prawdopodobieństwem umrze cały las.
Po zakończeniu II wojny światowej na wykończone przemysłową eksploatacją sudeckie lasy spadła gigantyczna inwazja kornika drukarza. Pod koniec lat 40. XX wieku wywieziono stamtąd 1225 tys. metrów sześciennych drewna. Huragany w latach 1955-1967 zebrały żniwo 3260 tys. metrów sześciennych. Łącznie dało to 4485 tys. metrów sześciennych. To prawie 3 mln świerków. Żeby wywieźć z lasu taką ilość drewna, trzeba było zapełnić nim po brzegi 112 tys. ciężarówek.
Was it only toxic emissions from coal-fired power plants that led to such a cruel toll? Nothing could be further from the truth. For 9,500 years, the forests of the Karkonosze and Izera Mountains coped very well with the harsh and unfavorable climate. Native fir, beech, and spruce trees were perfectly adapted to months of frost and strong winds throughout the year. The situation changed in the 12th century when humans arrived in the Western Sudetes, attracted by rumors of hidden deposits of gold, copper, and precious stones inside the mountains.
This marked the beginning of the economic exploitation of the Karkonosze and Izera Mountains, but large-scale expansion did not begin until the turn of the 16th and 17th centuries, when the native forest, known as the “Sudeten mix,” began to be cut down completely uncontrollably. The reason for this was the rapidly developing industry, especially metallurgy. At that time, there were so-called itinerant glassworks, whose activity was based on climbing up the slopes in search of new trees to cut down, which were then used to fuel the smelting furnaces. The dynamic development of itinerant glassworks, which was not subject to any regulations, led to the creation of clear-cuts, i.e., the almost complete deforestation of the hills. The Thirty Years’ War caused the decline of 16th-century metallurgy, but the Karkonosze and Izera forests could not breathe a sigh of relief. Shortly thereafter, the fabric bleaching industry developed, which also consumed enormous amounts of wood. To make matters worse, sheep began to graze on the deforested areas, preventing the forest from regenerating.
In the 18th century, the scale of the transformations was finally recognized, and during the reign of Frederick II the Great, limits were introduced on logging, thus giving rise to the idea of forest management. Due to the demand for raw materials, new trees began to be planted. Spruce trees were chosen because they grow quickly and do not have excessive soil requirements. The plantings were not motivated by concern for forest biodiversity, but rather by profit. Therefore, a monoculture was established. Unfortunately, the spruce seeds and seedlings imported to Prussia came from the Alpine lowlands, where the vegetation layers are much wider than in the Karkonosze Mountains. This resulted in the trees being completely unsuited to the harsh conditions prevailing in the Karkonosze and Izera Mountains.
From the turn of the 18th and 19th centuries, these new spruce plantations suffered successive disasters. The strong, gusty winds typical of mountainous regions and heavy snowfall in the winter months caused the trees to break easily. Stronger hurricanes often uprooted them. In turn, during the spring and summer months, insects fed on the dead trees, often moving on to healthy but weakened trees. In 1925, spruce monoculture created from trees with a genotype unsuitable for the climate of the Western Sudetes covered as much as 95% of the forest area. And in the case of monoculture, unfortunately, if one tree dies, it is very likely that the entire forest will die.
After the end of World War II, the Sudeten forests, exhausted by industrial exploitation, were hit by a massive invasion of the spruce bark beetle. At the end of the 1940s, 1,225,000 cubic meters of wood were exported from there. Hurricanes in 1955-1967 took a toll of 3,260,000 cubic meters. This amounted to a total of 4,485,000 cubic meters. That is almost 3 million spruce trees. To remove such an amount of wood from the forest, 112,000 trucks had to be filled to the brim.
5. W latach 60.
5. In the 1960s,
.. w Europie Środkowo-Wschodniej zaczął rozwijać się niczym nieregulowany przemysł wydobywczo-energetyczny, będący pod bezpośrednim kierownictwem Związku Radzieckiego. W późnych latach 70. lasy Gór Izerskich doświadczyły kolejnej owadziej inwazji, tym razem wskaźnicy modrzewianeczki. Mniej więcej w tym samym okresie zaobserwowano przebarwienia igieł u karkonoskich i izerskich świerków. Nie wzbudziło to niczyich podejrzeń.
W ten sposób wracamy do 1982 roku, kiedy w dawnym województwie jeleniogórskim ogłoszono stan klęski ekologicznej. „Wszyscy byli bardzo zdziwieni, że ten las zaczął umierać. Mówili, że to owady, ale nikt nie mówił o zanieczyszczeniach. Dopiero potem się okazało, że Świeradów Zdrój i Czerniawa Zdrój kilkaset razy przekroczyły normy zanieczyszczeń dla uzdrowisk” – wspomina pan Zbyszek.
Aby ratować sytuację, w latach 90. rozpoczęto planowe nasadzenia. We współpracy z Bankiem Genów w Kostrzycy do lasów Karkonoszy i Gór Izerskich wprowadzono na powrót rodzime gatunki. W Karkonoskim Parku Narodowym już we wczesnych latach dwutysięcznych udało się odbudować ponad 90% powierzchni lasu, który umarł na skutek klęski. Oczywiście poza obszarem chronionym nadal na potęgę wycina się kilkudziesięcioletnie świerki. Przerabia się je na sklejkę. Tylko co dorodniejsze stają się pudłami rezonansowymi skrzypiec.
.. an unregulated mining and energy industry began to develop in Central and Eastern Europe, under the direct control of the Soviet Union. In the late 1970s, the forests of the Jizera Mountains experienced another insect invasion, this time by the larch bark beetle. Around the same time, discoloration of the needles of spruce trees in the Karkonosze and Jizera Mountains was observed. This did not arouse anyone’s suspicion.
This brings us back to 1982, when a state of ecological disaster was declared in the former Jelenia Góra Province. “Everyone was very surprised that the forest was dying. They said it was insects, but no one mentioned pollution. It was only later that it turned out that Świeradów Zdrój and Czerniawa Zdrój had exceeded the pollution standards for health resorts several hundred times,” recalls Mr. Zbyszek.
To remedy the situation, planned planting began in the 1990s. In cooperation with the Gene Bank in Kostrzyca, native species were reintroduced to the forests of the Karkonosze and Izera Mountains. In the Karkonosze National Park, more than 90% of the forest area that had died as a result of the disaster was successfully restored in the early 2000s. Of course, outside the protected area, decades-old spruce trees are still being cut down on a massive scale. They are processed into plywood. Only the more attractive ones become sound boxes for violins.
6. Przezroczystość
6. Transparency
Gdy wejdzie się w wyższe partie gór, przy dobrej widoczności na horyzoncie można zauważyć białawe kłęby dymu wydobywające się z dużych budowli o rurkowatym kształcie. To majacząca w oddali Elektrownia Turów, która zapewne jeszcze latami będzie kopcić. W 2020 roku polski rząd przedłużył PGE koncesję na wydobycie węgla brunatnego w turoszowskiej odkrywce do 2044 roku. Jednak tym razem to nie spaliny, a rozrastanie się odkrywki i tworzenie się w jej okolicy leju depresyjnego, czyli obniżenia poziomu wód podziemnych, jest zagrożeniem dla miejscowej ludności. Problem dotyka głównie miejscowości po stronie czeskiej, dlatego czeski rząd sprzeciwia się ciągłemu przedłużaniu funkcjonowania kopalni. Wywołało to niemały polsko-czeski spór, który właściwie nadal pozostaje nierozwiązany.
Obecnie największym niebezpieczeństwo dla lasów Karkonoszy i Gór Izerskich – i przecież nie tylko dla nich – stwarzają zmiany klimatu. Przynoszą one szczególnie niebezpieczne skutki dla monokultur, zwłaszcza złożonych z drzew iglastych. Mimo starań podejmowanych od lat 90., monokultura świerkowa wciąż dominuje w Sudetach. A tak się składa, że w strefie klimatu umiarkowanego świerki powoli zaczynają wymierać. Kikuty są już nieodłącznym elementem krajobrazu Karkonoszy i Gór Izerskich. Mam wrażenie, że z biegiem lat stały się przezroczyste. To dlatego zaczęłam je fotografować.
Martwe świerki wyabstrahowałam z ich naturalnego habitatu przy pomocy białego tła. Wysunęłam je na pierwszy plan, jednocześnie nie zawsze całkiem oddzielając od zielonego lasu za nimi. Chciałam sprawić, że staną się nieprzezroczyste, choć nieoderwane od miejsc, w których kiedyś żyły. Tło to lekki materiał, reagujący na każdy podmuch wiatru, otulający kikuty, czasem odbijający jedynie ich cień. Inne ujęcia to detale. Dzięki neutralności bieli mogłam całkowicie skupić się na bliznach i bruzdach w srebrnych pniach. Sfotografować je w sterylny sposób, jak dowody na miejscu zbrodni.
Próbując uchwycić stopień zanieczyszczeń emitowanych przez elektrownie, stworzyłam również odbitki przypominające wyglądem toksyczne chmury. W rzeczywistości są to negatywy naświetlone w Górach Izerskich, a następnie wytrawione kwasem siarkowym. Dokładnie tym samym kwasem, który był składnikiem kwaśnych chmur oraz deszczy, które doprowadziły do śmierci karkonosko-izerskich lasów.
Sięgnęłam też po materiały archiwalne, głównie fotografie ze starych numerów „Rocznika Jeleniogórskiego”. W latach 80. i 90. dostęp do informacji o klęsce był utrudniony, a prasa nie pisała o tym zbyt wiele. Artykuły w „Rocznikach” z lat 1984 i 1989 były jednymi z niewielu, w których natknęłam się na zdjęcia z tamtego okresu. Historię tych lasów próbowałam zobrazować także za pomocą wideo poklatkowego, powstałego przy użyciu zdjęć satelitarnych Google Earth. Pokazuje ono postępujące wylesienie oraz odradzanie się lasów Karkonoszy i Gór Izerskich w latach 1984-2024.
W całym tym przedsięwzięciu chodziło mi o bardzo prostą rzecz. Chciałam przypomnieć, że kikuty nie wzięły się znikąd, a odpowiedzialność za dewastację zachodniosudeckich lasów ponosi człowiek. Pochodzę z Karkonoszy i drżę na myśl, że masowe wymieranie drzew mogłoby się powtórzyć.
When you climb higher up the mountains, on a clear day you can see wisps of white smoke rising from large, tube-shaped structures on the horizon. This is the Turów Power Plant looming in the distance, which will probably continue to emit smoke for years to come. In 2020, the Polish government extended PGE’s license to mine lignite in the Turoszów opencast mine until 2044. However, this time it is not the exhaust fumes, but the expansion of the opencast mine and the formation of a depression cone in its vicinity, i.e., a lowering of the groundwater level, that poses a threat to the local population. The problem mainly affects towns on the Czech side, which is why the Czech government opposes the continued extension of the mine’s operation. This has caused a considerable Polish-Czech dispute, which remains unresolved.
Currently, climate change poses the greatest threat to the forests of the Karkonosze and Izera Mountains – and not only to them. It has particularly dangerous consequences for monocultures, especially those consisting of coniferous trees. Despite efforts made since the 1990s, spruce monoculture still dominates the Sudetes. And it so happens that in the temperate climate zone, spruce trees are slowly dying out. Stumps are now an integral part of the landscape of the Karkonosze and Izera Mountains. I feel that over the years they have become transparent. That is why I started photographing them.
I abstracted dead spruce trees from their natural habitat using a white background. I brought them to the foreground, while not always completely separating them from the green forest behind them. I wanted to make them opaque, yet not detached from the places where they once lived. The background is a light material that reacts to every gust of wind, enveloping the stumps, sometimes reflecting only their shadows. Other shots are details. Thanks to the neutrality of white, I was able to focus entirely on the scars and furrows in the silver trunks. I photographed them in a sterile way, like evidence at a crime scene.
In an attempt to capture the level of pollution emitted by power plants, I also created prints resembling toxic clouds. In fact, these are negatives exposed in the Izera Mountains and then etched with sulfuric acid. The very same acid that was a component of the acid clouds and rains that led to the death of the Karkonosze-Izera forests.
I also reached for archival materials, mainly photographs from old issues of the Jelenia Góra Yearbook. In the 1980s and 1990s, access to information about the disaster was difficult, and the press did not write much about it. Articles in the “Roczniki” from 1984 and 1989 were among the few in which I came across photographs from that period. I also tried to illustrate the history of these forests using time-lapse video created with Google Earth satellite images. It shows the progressive deforestation and regeneration of the Karkonosze and Izerskie Mountains forests between 1984 and 2024.
My intention in this whole project was very simple. I wanted to remind people that the stumps did not appear out of nowhere, and that humans are responsible for the devastation of the forests in the western Sudetes. I come from the Karkonosze Mountains and I shudder at the thought that the mass extinction of trees could happen again.
ALICJA LESIÓW
info@blacktriangle.pl
instagram: @alicjalesiow
fot: Bartosz Fatek

Dolnoślązaczka, rocznik ’99. Artystka wizualna, fotografka i kuratorka wystaw. Absolwentka Szkoły Filmowej w Łodzi (2024).
Obecnie specjalistka ds. digitalizacji i projektantka wystaw w Fundacji Archeologia Fotografii w Warszawie, oraz edukatorka w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki. Posługuje się medium fotografii, skupia się na relacji człowieka z naturą i środowiskiem, eksplorując tematy związane z ekologią, antropocenem i erą późnego kapitalizmu. Jej praktykę artystyczną można określić jako „reaserch-based project”. Brała udział w wystawach, festiwalach i publikacjach, m.in. „Czarny Trójkąt”, Dwutygodnik (2025), „Nie wierzą, że staje się już”, Fundacja Picture Doc, Warszawa (2024), „Black Triangle x Rebels”, A.D.A Puławska, Warszawa (2024), Polish Photo Brunch, Paryż (2023), 9. Festiwal Fotografii „w Ramach Sopotu”, Sopot (2023), Fotofestiwal, Łódź (2022), „ID_tentity”, Galeria Titanikas, Wilno (2022), ”Feed of war”, Fundacja Picture Doc, Warszawa (2022), Międzynarodowy Festiwal Fotografii Interphoto, Białystok (2021).
A Lower Silesian native, born in ’99. Visual artist, photographer, and exhibition curator. A 2024 graduate of the Łódź Film School.
She currently works as a digitization specialist and exhibition designer at the Archeology of Photography Foundation in Warsaw, and as an educator at Zachęta – National Gallery of Art. She works primarily with the medium of photography, focusing on the relationship between humans, nature, and the environment, exploring themes related to ecology, the Anthropocene, and late capitalism. Her artistic practice can be described as research-based. She has participated in exhibitions, festivals, and publications, including Czarny Trójkąt, Dwutygodnik (2025), Nie wierzą, że staje się już, Picture Doc Foundation, Warsaw (2024), Black Triangle x Rebels, A.D.A Puławska, Warsaw (2024), Polish Photo Brunch, Paris (2023), the 9th “In Frames of Sopot” Photography Festival, Sopot (2023), Fotofestiwal, Łódź (2022), ID_tentity, Titanikas Gallery, Vilnius (2022), Feed of War, Picture Doc Foundation, Warsaw (2022), and the Interphoto International Photography Festival, Białystok (2021).
























